Google
 
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 października 2011

CHRZEST - Dokumenty, FORMALNOŚCI. Poradnik dla rodziców cz. 1

Chrzest dziecka to jedno z najbardziej stresujących wydarzeń dla młodych rodziców. Aby uroczystość przebiegła zgodnie z naszymi oczekiwaniami wystarczy odpowiednio wcześnie zabrać się za jego organizację. Jednym z najważniejszych aspektów są formalności, których muszą dopełnić zarówno rodzice jak i rodzice chrzestni dziecka.


Chrzest Dziecka - Formalności
dokumenty wymagane przez Kościół, jak to załatwić

Podstawowym warunkiem przystąpienia dziecka do chrztu jest zgoda obojga rodziców, w wyjątkowych sytuacjach jednego z nich lub opiekuna prawnego dziecka. W każdym przypadku należy wyrazić zgodę na wychowanie dziecka w wierze katolickiej. Oświadczenia woli należy dokonać w kancelarii parafialnej, a następnie dostarczyć określone dokumenty:

  1. Akt urodzenia dziecka (wydawany przez Urząd Stanu Cywilnego, USC).
  2. Dane rodziców dziecka (imię i nazwisko, data urodzenia, wyznanie, adres zamieszkania, data i parafia ślubu).
  3. Świadectwo ślubu rodziców lub opiekunów prawnych dziecka.
  4. Dane rodziców chrzestnych dziecka (imię i nazwisko, data urodzenia, wyznanie, adres zamieszkania).
  5. Zaświadczenie z parafii rodziców chrzestnych (warunkiem bycia rodzicem chrzestnym jest: bycie ochrzczonym, bierzmowanym i żyć według zasad chrześcijańskich).
Termin dostarczenia powyższych dokumentów zależy od parafii, zazwyczaj są to dwa-trzy tygodnie przed planowaną uroczystością.


Wystrój Stołu na Chrzest
przykładowe produkty

serwetki na chrzestDekoracje na chrzest. Przyjęło się, że niebieski jest kolorem chłopczyka, a różowy kolorem dziewczynki. Link do sklepu: serwetki na chrzest.

oburs na chrzestObrus papierowy specjalnie na chrzest. Kolor różowy. Link do sklepu: ozdoby na chrzest dziewczynki.


wtorek, 8 marca 2011

KOMISJA MAJĄTKOWA, PARAFIA W REDZIE | 55 HEKTARÓW ZIEMI i CBA



55 hektarów w Redzie, czyli jakieś 77 mln zł (licząc ok. 140 zł/m2, czyli średnią stawkę za metr gruntu uzbrojonego w mieście) dostała lekką ręką miejscowa parafia pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w ramach zadośćuczynienia za nieruchomości, zajęte przez władze PRL, na których zbudowano osiedle mieszkaniowe. Lekką, bo bez jakiejkolwiek państwowej kontroli i nadzoru - po prostu z założenia, że to dla Kościoła katolickiego, więc sprawiedliwie, słuszne, na zbożny cel, itd.


W Radiu TOKfm o Komisji Majątkowej.

Sprawę sprzed lat (przekazanie nieruchomości nastąpiło w latach 1995 i 1997) wyciągnęła - słusznie! - GW. To odprysk wielkiej, ogólnopolskiej afery, w której Komisja Majątkowa przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji od 1989 roku, chociaż nie urzędnicy więc nie można ich oskarżać i sądzić jako takowych, przekazała w całej Polsce 65 tys.(!) ha ziemi + 143 mln zł (tam gdzie nie dało się zrekompensować strat gruntami państwowymi). Działalność komisji bada teraz Centralne Biuro Antykorupcyjne, ale tylko pod kątem łapówkarstwa, nie za przekroczenie uprawnień, działanie na szkodę państwa/samorządu lub niedopełnienie obowiązków - czyli wszystko o co można byłoby oskarżać to państwo w państwie!


Jeszcze kilka słów w sprawie Komisji Majątkowej,
tym razem na poziomie periodyku "Fakty i Mity".


Kościół wyszedł oczywiście na swoje, jeśli nie na duży plus. Wszystko oczywiście w aksamitnych rękawiczkach. To nie księża decydowali o zwrocie majątków/rekompensatach (i w całej historii to chyba najlepsza dobra wiadomość, bo mogliśmy się obudzić ponownie w państwie sfeudalizowanym, a'la Watykan bis) tylko nieurzędnicy. "Biedny" Kościół oczywiście skwapliwie skorzystał z propozycji państwa wyrównania finansowego powojennych krzywd. Ciekawe, że takiej łatwości w odzyskaniu dawnych majątków nie mają dawni prywatni właściciele kamienic, zakładów, gospodarstw...

Ciśnie się na usta pytanie. Czy decyzje Komisji Majątkowej to cena za poparcie Kościoła w obalenie komuny?!...

Czytaj też

środa, 26 maja 2010

Muzeum Rybołówstwa w Helu do zamknięcia - lepszy ewangelicki kościół

Polska to podobno kraj tolerancyjny. Podobno... Bo antytez na to stwierdzenie jest sporo. Również "pod nosem". Zabytkowy kościółek luteran w Helu przemianowano po II Wojnie Światowej na siedzibę Muzeum Rybołówstwa, oddział Centralnego Muzeum Morskiego.

Ten obiekt lepiej sprawdziłby się jako kościół niż muzeum. Fot. Kaczor

Sakralne obrazy, narzędzia liturgiczne, oświecone pisma religijne zastąpiły sieci, haki, kalosze, kotwice i łodzie rybackie. Ekspozycja muzeum jest atrakcją - wątpliwą, sądząc po ilości chętnych odwiedzających - Bulwaru Nadmorskiego w Helu. Jakkolwiek urokliwa bryła 600-letniego kościółka z czerwonej cegły, z gontową dachówką i drewnianą byłą dzwonnicą (obecnie tarasem widokowym) przyciąga.

Najstarszy i najbardziej rozpoznawalny obiekt w Helu być może ponownie stanie się świątynią kultu. Władze ewangelicko-augsburskiej diecezji pomorsko-wielkopolskiej zażądali zwrotu kościoła parafialnego, uzyskanego w 1525 roku, gdy większość mieszkańców z półwyspu została ewangelikami. Sprawę rozstrzygnie sąd, bo dyrekcja CMM nie zamierza oddać świątyni, powołując się na decyzję tzw. rządowej komisji regulacyjnej i argumentując, że kościół się protestantom nie należy, bo pierwotnie zbudowali go katolicy, a po II WŚ odbudowało go polskie państwo.

Nikt nie zamierza przypominać, że pewnie kościół odbudowaliby ewangelicy, gdyby tylko to "piękne" państwo ich nie wygnało z niemieckim stygmatem. No i warto zastanowić się dlaczego po odbudowie PRL nie oddał świątyni katolickim prawłaścicielom, tylko zrobił w nim muzeum?...

Mam nadzieję, że sąd wykaże się rozsądkiem w tej sprawie. Sam chętnie - w celach poznawczych - wziąłbym udział w nabożeństwie obrządku luterańskiego. Butwiejące łodzie, śmierdzące sieci i marne wędki to mało atrakcyjna ekspozycja do obejrzenia na żywo zresztą na kutrach w pobliskim porcie rybackim.


Muzeum Rybołówstwa w dawnym kościele ewangelickim w Helu.

sobota, 20 lutego 2010

TABLICA PAMIĄTKOWA ZATONIECIA GUSTLOFFA W GDYNI A POSŁOWIE PiS

Głupota PiS'iarowych polityczków sięgnęła moralnego dna. Posłowie Kozak z Gdyni i Jaworski z Gdańska zaprotestowali bowiem przeciwko tablicy upamiętniającej ofiary zatopionych w 1945 roku statków transportowych Gustloff, Goya i Steuben na wodach Zatoki Gdańskiej i Morzu Bałtyckim w kościele parafialnym pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Piotra Rybaka przy ul. Portowej 2 w Gdyni.



Katoliccy z nazwy (chyba tylko) przedstawiciele części (mniejszościowej na szczęście) narodu pokazali jacy są cyniczni i achrześcijańscy. Protestując bowiem przeciwko pamiątkowej tablicy pokazali zero elementarnego współczucia dla ludzkich cierpień ofiar eksodusu frontowego. Moim zdaniem zaprzeczyli w ten sposób swoim sztandarowym hasłom moralnym. Na dodatek przytaczając historię przymusowych wysiedleń gdynian w 1939 r. najprawdopodobniej przez, tych którzy uciekali na Gustloffie, Goy'i i Steubenie, wykazali się cynicznym rewanżyzmem i żądzą historycznej sprawiedliwości. To przystoi chrześcijaninowi, czy raczej "miłowanie swoich nieprzyjaciół"?

Nie usprawiedliwiam występków Niemców, którzy w 1939 roku okrutnie obeszli się z mieszkańcami nie tylko Pomorza. Nie zgadzam się również na ich jakiekolwiek żądania rekompensat majątków pozostawionych w Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie (niem. Reichsgau Danzig-Westpreußen). Jednak w obliczu cierpienia ok. 20 tys. ludzi na tonącym statku rodzi się w mnie naturalne, ludzkie współczucie, a oglądając np. "Gustloffa - rejs ku śmierci" nie myślę sobie - dobrze im tak!, należało się za cierpienia innych! (ciekawe, co myślą protestujący posłowie i ich klakierzy). Cierpienie nie ma narodowości, munduru, wyznania, poglądów...

Jak słusznie przypomniano w serwisie Trójmiasto.pl tradycja wspominania marynarzy i pasażerów statków, którym - bez względu na okoliczności - morze odebrało życie, istnieje w miastach portowych od dawna. Prostą tablicą można przypominać o tragedii, pamiętać i działać tak, by nie doszło do kolejnych... Kościół Ludzi Morza w Gdyni jest dla niej najodpowiedniejszym miejscem.



Tablica pamiątkowa ofiar z Gustloffa w kościele Ludzi Morza w Gdyni.

czwartek, 5 marca 2009

HOMEOPATIA, HOROSKOPY, AKUPUNKTURA - NIE W PARAFII PADEWSKIEGO W REDZIE

Posługiwanie sie horoskopami, korzystanie z leków homeopatycznych, leczenie akupunkturą i tym podobne działania nie przystoją prawdziwym katolikom z Redy - ogłosił swój jedyny i słuszny punkt widzenia proboszcz parafii św. Antoniego Padewskiego. Odezwa i pouczenie w formie plakatu zawisły w gablocie ogłoszeniowej przy kaplicy parafialnej.

Źródło. antoni-reda.pl

Mit o liberalności redzkiego duszpasterza powoli odchodzi. Jakie będą kolejne posunięcia szefostwa parafii? Zamykanie redzkich pubów, dyskotek, basenów i studiów fitness, jako źródeł rozpusty? Ponowne wprowadzenie zakazu jedzenia mięsa w piątki (jakby ryba nie była mięsem...), post ścisły w Wielki Post i Adwent, umartwianie ciała, msze trydenckie, podczas których "lud boży" był szarą masą, do której stało się tyłem - taki był ważny w eucharystii???

Czasami wstecznictwo myśli katolickiej (i generalnie religijnej) mnie poraża...

PS. Jan Paweł II był bardziej "rozwojowy" niż wielu polskich księży... Ciekawe ilu z nich zachowałoby się wobec niego w stylu Glempa do Popiełuszki...

Zobacz też:
Komisja Majątkowa, Parafia w Redzie i CBA

wtorek, 17 lutego 2009

WULGARNE GRAFFITI NA KOŚCIOŁACH - GDYNIA, RUMIA

Nie tylko kościoły pw. św Józefa w Leszczynkach i św. Andrzeja Boboli na Obłużu w Gdyni stały się tłem wulgarnych, i co tu owijać w bawełnę, głupich graffiti, ale i kościół pw. Podwyższenia Krzyża św. w Rumi. Czy to jakaś akcja na szeroką skalę? Gdzie teraz uderzy grupa "lewackomyślnych" - Reda, Wejherowo, Kosakowo?


Te 3 kościoły zaatakowali grafficiarze
do tej pory...

Jakkolwiek mój stosunek do instytucji kościelnych jest ambiwalentny, a może trochę anty (ale bez wrogości) to uważam, że "popis" domorosłych bojowników o prawdę, sprawiedliwość, cnotę i moralność za bezgranicznie głupi.

Primo - kotwica Polski walczącej. Chyba autorzy nie odrobili lekcji historii. Ten symbol był ściśle związanych z katolickim ruchem oporu tak podczas wojny jak i pierwszych lat walki z komuną.
Secundo - z tym gwałceniem dzieci to trochę przesada. Ministrantów - i owszem, niestety, zdarzało się i pewnie zdarzać będzie (co wynika z medialnych doniesień), tylko bardziej po cichu. Dziewczynek raczej bym w te stosunki nie mieszał...
Zaś co do moralnej czystości - no tu można się zgodzić jeśli chodzi o względy finansowe (ryczałtowy podatek, zwolnienia, zwroty majątków, przekazywanie ziemi, ofiary za kościelne usługi "co łaska min. 100 zł"), czy celibatu (bezdzietnych księży w końcu nie jest tak mało, a ilu odeszło do kościoła za kobietą...)

Lekki uśmiech ironii wkradł się do mojej głowy, gdy przeczytałem, wypowiedź rumskiego proboszcza, że to akty satanizmu. No z ta frakcją na pewno nie miało to nic wspólnego, sądząc po "reformatorskich" hasłach graffiti. To raczej oburzeni ekskatolicy.

Zobaczymy, czy policja da rade grafficiarzom.

Popularne posty