Google
 

niedziela, 31 lipca 2011

GLOBALTICA 2011 GDYNIA - WIDEO, RELACJA



Niemalże rodzinna atmosfera, unikatowe gadżety folkowe i kapitalna, jakże inna od codziennej popowej młócki w popularnych stacjach radiowych, muzyka. Tak w skrócie można byłoby scharakteryzować festiwal Globaltica. Ale kto nie doświadczył tego osobiście, będzie miał jedynie mgliste pojęcie.

W urokliwym Parku Kolibki w Gdyni Orłowie na festiwalowej scenie można było zobaczyć wykonawców i posłuchać w weekend 29-31 lipca 2011 muzyki z egzotycznych zakątków świata. Jak się okazało, rytmicznej, ciekawej, multiinstrumentalnej (z intrygującymi instrumentami regionalnymi lub samoróbkami - jak w przypadku marovany Kilemby, czyli instrumentu z recyklingowanych skrzynki i rowerowych linek hamulcowych).


Kilema live na Globaltica 2011.

Niesamowity kontakt z publicznością złapał zespół Kilema, czyli Clement Randrianantoandro z bratem i towarzyszącymi muzykami z Madagaskaru. Skończyło się na wspólnym śpiewaniu i klaskaniu po malgasku - na cztery, na 10. i na raz.

Tak rozgrzana publiczność w mig "złapała" żywiołowe bałkańskie rytmy węgierskiego septetu (7 os.) Besh o Drom. Energiczne dialogi jazzujących saksofonu i trąbki podkręcała żywiołowa perkusja i gitary rodem z kapel punk rockowych. Wyobrażacie sobie takie połączenie? Posłuchajcie próbki występu BoD.


Żywiołowi Węgrzy z Besh O Drome live w Gdyni.


Podczas sobotniego występu zaprezentowali się jeszcze mongolsko-irański zespół Sedaa, który pokazał ciekawe połączenie azjatyckiego melancholizmu muzycznego na tradycyjnych cymbałach strunowych i fideli morin khuur z orientalną rytmiką. Do tego niesamowity śpiew kargyraa (gardłowy) i khoomei (alikwotowy).


Sedaa live w Gdyni.

Na dobranoc kubański projekt muzyczny Juan de Marcos Afro-Cuban All Stars zaprezentował son. Gatunek z pogranicza latynokubańskich i mezzoafrykańskich rytmów. Muzyczna żywiołowość kubańska współgrała z rytmiczną energią z Czarnego Lądu bardzo efektownie.

* * *

Z roku na rok Globaltica przyciąga coraz ciekawszych i bardziej znanych wykonawców muzyki world i folk. Park Kolibki wypełnia się coraz większą rzeszą ludzi. W konkursie gdyńskiego PTTK można było wygrać wycieczkę krajoznawczą. Można było wspomóc kolonie dla dzieci ze specjalnego ośrodka, kupując wykonaną przez nie biżuterię lub kubki. A kolejka po wyśmienite, domowe, świeżosmażone racuchy z jabłkiem pana Janusza wydłuża się coraz bardziej...

Fot. Andrzej Mróz


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne posty